Ważna dla frankowiczów uchwała Sądu Najwyższego!

Sąd Najwyższy, w powiększonym, siedmioosobowym składzie, w dniu 19 czerwca 2024 r. i w sprawie o sygnaturze: III CZP 31/23, orzekł, iż prawo zatrzymania (art. 496 k.c.) nie przysługuje stronie, która może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony.

Dlaczego uchwała ta jest istotna z punktu widzenia kredytobiorców toczących z bankami spory dotyczące kredytów waloryzowanych frankiem szwajcarskim? 

Od pewnego czasu elementem obrony banków jest podnoszenie tzw. zarzutu zatrzymania. Jego uwzględnienie przez sąd powoduje, że kredytobiorca dochodzący od banku zwrotu całości kwot wpłaconych na podstawie nieważnej umowy (a zatem kredytobiorca postępujący zgodnie z przyjętą przez Sąd Najwyższy zasadą dwóch kondykcji) otrzymuje wyłącznie różnicę pomiędzy:

  • wpłaconą przez siebie kwotą a
  • kwotą udzielonego kredytu.  

Problematyczną konsekwencją zarzutu zatrzymania jest nieprzysługiwanie kredytobiorcy odsetek od kwoty objętej zatrzymaniem, tj. od kwoty wypłaconego kredytu. Biorąc pod uwagę, że są to odsetki naliczane zazwyczaj za okres kilku lat i od kwot rzędu kilkuset tysięcy złotych, strata kredytobiorcy jest znaczna i może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych!

Możliwość stosowania przez banki zarzutu zatrzymania w sprawach o rozliczenie nieważnych umów kredytu od początku budziła liczne zastrzeżenia pełnomocników kredytobiorców i części sądów. Jednym z argumentów przeciwko dopuszczalności podnoszenia zarzutu zatrzymania przez banki jest to, że przysługuje im wobec kredytobiorców inny, dalej idący zarzut, mianowicie zarzut potrącenia własnej wierzytelności o zwrot wypłaconego kredytu

Dlaczego zatem banki nie chcą korzystać z zarzutu potrącenia? 

Ponieważ, żeby to zrobić musiałyby przyznać, że przygotowana przez nie umowa kredytu faktycznie jest nieważna. Takie przyznanie w praktyce pozwoliłoby na szybsze zakończenie procesu i dokonanie spłaty kredytobiorcy, nie wspominając o tym, że dawałoby kolejnym klientom banku argumenty do podważania ich własnych umów kredytów waloryzowanych CHF. Tymczasem banki przyjęły strategię „zjeść ciastko i mieć ciastko” – nie przyznają nieważności kredytu i walczą z klientami „do ostatniej kropli krwi”, a jednocześnie, na wszelki wypadek, podnoszą zarzut zatrzymania w celu minimalizowania kwoty odsetek do zapłaty klientowi po przegranej sprawie.

Na szczęście nowa uchwała Sądu Najwyższego powinna rozwiać wszelkie wątpliwości tych sądów, które do tej pory nie były przekonane do argumentacji korzystnej dla kredytobiorców.